Przejdź do głównej zawartości

Ze schroniskowego boksu #1 Czy adopciak taki straszny jak go malują?

 


Jak już pewnie wiecie Rufus jest psem ze schroniska. Adoptowałam go ponad rok temu. Psiaki schroniskowe to temat rzeka. Tym wpisem chciałabym rozpocząć cykl artykułów „Ze schroniskowego boksu”.
Na pierwszy raz chciałabym poruszyć coś w miarę lekkiego, jednak nie mniej ważnego. Wyobrażenia i stereotypy na temat psów schroniskowych.

Zebrałam dla was te najbardziej powszechne, zasłyszane przeze mnie, znajomych „psiarzy” oraz wolontariuszy ze schroniska, z którego jest Rufus.

Pies ze schroniska kocha bardziej niż rasowy

Gdyby istniał sposób na miłość idealną, świat byłby piękniejszym miejscem, a schroniska byłyby puste. Każdy pies kocha tak samo. Czy to pies rasowy czy kundelek, wieź między nim a człowiekiem nie zależy od jego pochodzenia, ale od budowania relacji. Okazywanie psu miłości, w ten bardziej cenny dla psa sposób, wraca od czworonoga do właściciela po stokroć. Spacery, poznawanie nowych miejsc, bycie dla psa przewodnikiem, to kilka z wielu sposobów na zacieśnianie więzi z psiakiem. Ogromna miłość gwarantowana!

Pies schroniskowy jest wdzięczny człowiekowi i bardziej wierny

Zasada dokładnie taka sama jak powyżej. A nawet jestem skłonna twierdzić, że odrobinę większa część psów ze schroniska z tym wielbieniem człowieka jest trochę na dystans. Są to bardzo często psy po przejściach, które człowiek bardzo skrzywdził, które musiały się błąkać i zdane były tylko na siebie. Duża część z nich to psy wycofane, lękliwe i psi introwertycy. Przy takim psie musi minąć naprawdę sporo czasu i potrzebny jest ogrom pracy żeby zaufały człowiekowi na nowo. Często rzeczywistość bardzo brutalnie sprowadza na ziemię, jeśli wyobrażało się sobie psa, który z uśmiechem na pysku wbiega w rozłożone ramiona, na spacerze grzeczniutko truchta przy nodze właściciela i jest czujny na każde jego słowo. Takie rzeczy nawet u psów ze zdrową przeszłością nie są dane w pakiecie – trzeba je wypracować. W przypadku adopciaków ta praca jest długa, chwilami wydaję się bezowocna i bardzo ciężka. Ale nic nie może się równać ze wzruszeniem i szczęściem, kiedy pies, który bał się ludzi i nie wychodził z budy w boksie staje się największym pieszczochem na dzielnicy.

Czarny pies? Na pewno agresywny!

Naprawdę nie mam pojęcia skąd wziął się ten bezsensowny stereotyp, ale słyszę go w kółko jak z zaciętej płyty. Nawet moi bliscy wychodzili z takiego założenia i nadal nie pewnie podchodzą do czarnych psów. I chyba tu właśnie leży pies pogrzebany. Jeśli z góry zakłada się, że pies jest agresywny to każde jego zachowanie się z tą agresją łączy. „Biegnie w moim kierunku z rozdziawioną paszczą i zaślinionym jęzorem? O jeżu chcę mnie zagryźć! RATUNKU!”. A on po prostu się cieszy i chcę się przywitać.

Każdy, podkreślam, KAŻDY pies może być agresywny. I nie chodzi mi tu o to, że każdego się należy bać, tylko o to, że żadna maść, kolor tęczówek, długość ogona, napigmentowanie podniebienia nie przesądza o agresji ani żadnej innej patologii w zachowaniu. Widziałam dużo bardziej agresywne yorki niż wielki czarny labrador moich znajomych.

Czarne psy nie są w niczym gorsze od innych, a w chowanego po ciemku są nawet najlepsze 😉

Pies w domu będzie zachowywał się tak, jak w schronisku

No niestety, albo i stety, nie. Rufus jest tego idealnym przykładem. Nie możemy przełożyć 1:1 charakteru psa, po tym jakie zachowania przejawia w schroniskowym boksie czy na krótkim, jednorazowym spacerze. Psy w schronisku narażone są na ogromny stres. Muszą współzawodniczyć o względy każdego człowieka, w końcu być może, to potencjalny nowy właściciel. Sporą część czasu nikt się przy nich nie kręci. A, ustalmy coś, schroniskowy boks, gdzie dookoła są psi koledzy, z których nie wszystkich obdarza się sympatią, nie jest szczytem komfortu i szczęścia. Do tego dochodzą wszelkie lęki i traumy. Schroniska nie są w stanie zapewnić psom odpowiedniej dawki ruchu i wysiłku, nie tylko fizycznego ale i psychicznego. Nadmiar energii+stres+brak miłości=mieszanka wybuchowa. U jednych psów powodująca wycofanie i rezygnacje, u drugich nadpobudliwość i zachowania, które mogą być w pierwszym wrażeniu odebrane jako „trudny charakter”.

Adopciak zmienia się każdego dnia po opuszczeniu schroniska. Po pierwszym roku może się okazać, że ktoś podmienił wam psa. Ale spokojnie, nikt nie zakradł się w nocy i nie podstawił malowanego podrabiańca. To cały czas wasz psiak. Tylko w końcu szczęśliwy i bezpieczny.

Pies ze schroniska będzie załatwiał się i brudził wszędzie

Owszem, wiele psiaków nie miało wcześniej okazji poznać zasad higieny i savoir vivre mieszkania w domu, ale jest to kwestia nie samego psa a wychowania. Stopień brudzenia będzie odwrotnie proporcjonalny do wprowadzanych przez człowieka zasad i konsekwencji. Jak się psu pozwoli brudzić i nie nauczy się go życia w czystości to pies będzie robił co chciał. Więc dosyć jęczenia, proszę podwinąć rękawy i poświęcić trochę swojego czasu na nauczenie psa załatwiania się tam, gdzie wyznaczyliście mu do tego miejsce.

Jak w każdym przypadku są psy bardziej czyste i takie, które mają ją totalnie w nosie. Nauka tych pierwszych będzie szybka i prosta, z tymi drugimi zejdzie się trochę dłużej i konsekwencja będzie kluczowa, ale nic nie jest niemożliwe.

Jak już to tylko szczeniak, starego psa się niczego nie nauczy

I tu jedyne co powiem, to zapraszam odwiedzić Rufusa. Miał 3 lata, fiu bździu w głowie i spryt najbardziej cwanego z cwanych lisów. Potrafił tylko biec przed siebie i szarpać, bo świat taki wielki, taki cudowny, taki kolorowy, a on biedny jest jeden i nie może pobiec wszędzie, więc najchętniej wystrzeliłby w górę. Dziś umie siad, leżeć, na miejsce, łapa, druga łapa, misio, nie, łap, puść, szukaj (zawsze przynosi wtedy zabawkę), patrz (skupienie na człowieku), zostań, chodź, do mnie i hop. Ciągnąć zdarza mu się tylko jak między spacerami jest więcej niż 2 dni przerwy albo coś go niesamowicie zaciekawi, np. jakiś mocny zapach albo sarna przebiegająca nam drogę. Uczymy się poprawnie i spokojnie zapoznawać z innymi psami, aportowania, które już coraz lepiej nam wychodzi i wykonywania tych wszystkich wcześniej wymienionych komend, w rozproszeniu.

Pies starszy potrzebuje po prostu więcej powtórzeń danego ćwiczenia zanim się ono utrwali i „przypominajki” co jakiś czas – wiadomo, że nikt nie daje psu smakołyka za każde „siad” jeśli pies je już rozumie, ale raz na jakiś czas należy pochwalić smaczkiem lub sowitym podrapaniem za uchem za to, że nadal polecenie wykonuje, aby zawsze wykonywał je chętnie. Starszaki to cwaniaki, tak jak wspominałam wcześniej 😉

Podsumowanie


Są to główne stereotypy o schroniskowych psach, ale z pewnością jeszcze kilka by się znalazło. W kolejnych wpisach chciałabym poruszy kwestie:
– tego na co powinno się zwrócić uwagę przy wyborze psiego przyjaciela, ale zarówno schroniska, z którego go weźmiemy;
– jak wygląda i przebiega procedura adopcyjna od momentu wybrania psa do jego przyjazdu do naszego domu;
– jak zmienia się pies adopcyjny na przestrzeni czasu po adopcji.

Jeżeli interesują Was jeszcze jakieś inne kwestie, to możecie wpisywać swoje pomysły w komentarzach.
Gwarantuję, że każdy wpis będzie szczery i będzie przedstawiał te jasne jak i ciemne strony posiadania psa ze schroniska.
Bardzo dziękuję wolontariuszom ze Schroniska w Milanówku za pomoc merytoryczną i podzielenie się swoimi doświadczeniami w przygotowaniach do tego artykułu.


Komentarze