Szczekająca literatura #2 Sygnały uspokajające + Z psiego na nasze
Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją łączoną dwóch, króciutkich książek.
1. “Sygnały uspokajające” Turid Rugaas
2. “Z psiego na nasze – czyli jak odczytywać sygnały, które dają nam psy” Lili Chin
Zapraszam do lektury!
Sygnały uspokajające
Czytając tę książkę miałam dosyć mieszane uczucia. Z jednej strony sygnały opisane przez autorkę mogą mieć również funkcję “uspokajającą”, ale brakowało mi w niej podkreślenia, że jest to jedna z innych możliwych funkcji danego sygnału. Widać po niej, że została wydana w 2005 roku, wiedza zawarta w niej jest już dosyć nieaktualna w świetle najnowszych badań i obserwacji, stąd pewnie moje sceptyczne podejście do tej pozycji.
Uważam, że dla osób początkujących nie jest to dobra pozycja, chyba, że w formie “ciekawostki” przy równoczesnym zgłębieniu tematu psich sygnałów w bardziej aktualnych publikacjach, ponieważ ta może wprowadzić w błąd.
Czytało mi się ją bardzo szybko, w zasadzie w godzinę było już po wszystkim, jest to na pewno jej duży plus.
Osobom bardziej zaawansowanym polecam czytać ją “z przymrużeniem oka”. Nie można odebrać Turid, że była inspiracją dla wielu behawiorystów w dziedzinie psiej komunikacji, stąd jej książka jest niezwykle cennym przełomem.
Polecam czytelnikom, którzy są ciekawi historii wiedzy o psich sygnałach.
Z psiego na nasze
Jest to ilustrowany słownik psiego języka, takim, jakim go znamy obecnie. Książka jest o tyle fajna, że może służyć jako pomoc naukowa w edukowaniu najmłodszych o psich sygnałach. Jej kolorowa szata graficzna i “kreskówkowe” rysunki z pewnością zaciekawią dzieciaki.
Niektóre rysunki dosyć nieporadnie obrazują pewne sygnały, jednak nie oszukujmy się, bardzo ciężko jest w postaci nieruchomego rysunku pokazać różnice psiego “uśmiechu” w rozluźnieniu i w stresie. Moim zdaniem autorka całkiem nieźle poradziła sobie w przekazaniu nam różnic i niuansów, na które powinniśmy zwracać uwagę w psiej sylwetce, przy ogólnej ocenie emocji zwierzęcia.
Przeczytałam ją w 30 minut, ale jest to taka forma lektury, że będę do niej sięgać jeszcze nie raz przypominając sobie jak interpretować ruchy psiego ogona. Jak ze słownikiem języka!
Jedyne co mnie w tej książce “boli” to jej cena, która stacjonarnie w wielu księgarniach jest dosyć wysoka, jak za książeczkę na 30 minut z działu “dla dzieci”. Polecam zamówić ją z księgarni Internetowej, gdzie ceny są zdecydowanie niższe.
Nie należy zapominać, że psi język, oprócz tego, że rozbudowany i dosyć złożony, jest też często odrobinę zindywidualizowany, zwłaszcza na płaszczyźnie pies-człowiek. Obserwujcie więc swoje psiaki, patrzcie na nie całościowo, nie tylko na ogon czy pysk. Wiele emocji, zwłaszcza stres, przejawia się w całym ciele, dokładnie tak jak u ludzi. Nikt nie pozna waszego psa lepiej, niż wy sami.





Komentarze
Prześlij komentarz